sobota, 21 lipca 2018

[32] Lola i chłopak z sąsiedztwa - Stephanie Perkins

Tytuł oryginalny: Lola and the boy next door
Autor: Stephanie Perkins
Tytuł polskiLola i chłopak z sąsiedztwa
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Liczba stron: 302
Wydawnictwo: Amber


Jeśli mam być szczera, nie sięgnęłabym po tę książkę gdyby nie to, że znalazłam ją za dziesięć złotych. Słyszałam wiele superlatywów o twórczości Stephanie Perkins, ale jakoś mnie do niej nie ciągnęło - miałam wrażenie, że jej powieści są już oklepane, schematyczne i że romanse to nie jest coś dla mnie. Prawdopodobnie gdyby nie cena i głos, który mówił mi "to będzie dobre odprężenie po egzaminach", nigdy nie zobaczylibyście tej recenzji. Bardzo się cieszę, że jest inaczej.

Lola, a właściwie Dolores, to typowa artystyczna dusza. Uwielbia szyć, tworzy coraz to nowe stroje, nie ubiera dwa razy tej samej kreacji. Różne peruki, sukienki, buty i odpowiedni makijaż - to cały jej świat. Obok tego jest jej chłopak Max, który chociaż starszy od niej o pięć lat, jest spełnieniem jej marzeń. Wszystko jednak komplikuje się, kiedy do domu obok wprowadzają się jej dawni sąsiedzi: piękna, zmysłowa i perfekcyjna Calliope - była przyjaciółka Loli, oraz jej brat bliźniak Cricket, który kiedyś zranił główną bohaterkę. Niedługo potem między Lolą a chłopakiem z sąsiedztwa zaczyna rodzić się przyjaźń. A może jednak coś więcej? 

Główni bohaterowie byli nieidealni, ale - jak może wiecie - to takich lubię najbardziej. Nie byli oni jednak takimi "kluchami", którzy tylko chodzą i narzekają, wręcz przeciwnie - potrafili dostrzec swoje zalety, ale też wady, byli cudownie autoironiczni. Do tego to bohaterowie z marzeniami, których życie nie skupia się tylko na sobie nawzajem. Bohaterowie drugoplanowi niestety byli trochę niedopracowani, ale nie raziło to jakoś bardzo. Do tego sposób kształtowania się relacji Loli i Cricketa było czymś cudownym. Odbudowywanie zaufania, powrót przyjaźni, ich rozmowy, żarty i chwile całkowitej szczerości...


- Więc wierzysz w drugą szansę?

- W drugą, trzecią, czwartą. Ile będzie trzeba. Pod warunkiem, że walczysz o właściwą osobę.

Autorka wprowadziła też wątek LGBT do swojej powieści (Lolę wychowują dwaj mężczyźni). Najpierw byłam do tego sceptycznie nastawiona - wydawało mi się to wplatanie na siłę, na zasadzie "ale ja jestem tolerancyjna". Na szczęście Stephanie Perkins dobrze sobie poradziła z tym wątkiem - nie był stereotypowy, przesłodzony ani nie było go za dużo, ale też nie ignorowała go zupełnie.

Jeśli mam być szczera - ta książka była dość przewidywalna, przeurocza i może nawet nieco infantylna. Ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, cieszyłam się tą dziecinnością i słodyczą, to było świetne oderwanie od rzeczywistości. I to chyba to najbardziej sprawiło, że tak zakochałam się w tej historii.

Wiem, że nie jesteś doskonała. Ale czasami właśnie niedoskonałości sprawiają, że ktoś jest w naszych oczach doskonały.

Historia bohaterów Loli i chłopaka z sąsiedztwa to coś absolutnie uroczego. Gwarantuję wam, że pomimo swojej przewidywalności i lekkiej dziecinności, ta książka to świetna przygoda. Sprawi, że zwiążecie się z bohaterami, pokochacie ich od razu i będziecie chcieli przeżyć coś podobnego. I chociaż jest to pozycja "na jeden wieczór", to naprawdę warta uwagi.

wtorek, 17 lipca 2018

[31] Wszechświaty - Leonardo Patrignani

Tytuł oryginalnyMultiversum
Autor: Leonardo Patrignani
Tytuł polskiWszechświaty
Tłumaczenie: Bożena Topolska
Liczba stron: 268
Cykl: Wszechświaty
Tom: 1
Wydawnictwo: Dreams


Ta książka przykuła moją uwagę w bibliotece praktycznie od razu. Okładka wydawała się niesamowita, opis zachęcający, a fakt, że jest to pierwszy tom serii wywołał u mnie podekscytowanie - uwielbiam czytać całe serie w wakacje. Niestety, moje oczekiwania nie miały zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. 

Alex i Jenny to szesnastolatkowie, którzy od kilku lat rozmawiają ze sobą telepatycznie. W końcu postanawiają się spotkać, jednak kiedy oboje przychodzą w umówione miejsce, okazuje się, że drugiej osoby tam nie ma. Wtedy wszystko zaczyna pędzić - dowiadują się, że żyją w równoległych wszechświatach, że mogą podróżować między wszechświatami. I że grozi im niebezpieczeństwo.

Tak, wiem, ten opis jest bardzo krótki i prawie nic nie mówi. Ale po przeczytaniu książki wiem mniej więcej tyle samo. Większość zdarzeń i decyzji bohaterów nie ma jakichkolwiek podstaw, ciąg przyczynowo - skutkowy to dla autora coś zupełnie obcego, a relacja Jenny i Alexa rozwija się zdecydowanie zbyt szybko. Rozumiem miłość od pierwszego wejrzenia, ale podczas rozmów telepatycznych widzą zaledwie zarys sylwetki i włosy drugiej osoby, a przez cztery lata udało im się ustalić tylko jak ma na imię, ile ma lat i gdzie mieszka ich rozmówca. Ale co ja tam wiem o prawdziwej miłości.

Mogli wsiadać każdego ranka do tego samego autobusu, nie wiedząc nic jedno o drugim. I tak do końca ich dni, bez jakiegokolwiek wpływu na siebie. A wystarczyło tak niewiele - przypadkowa wymiana zdań, i drogi magicznie by się złączyły. Z szarych linii biegnących samotnie przekształciłyby się w jedną.

Dodatkowo w powieści pojawia się mnóstwo błędów logicznych. Najpierw myślałam, że to drobne pomyłki tłumacza, ale później wszystko przestawało się trzymać. I tak na przykład Alex w jednej chwili ledwo zamawia jedzenie łamanym angielskim, a później dowiadujemy się, że "w szkole miał szóstkę i radził sobie perfekcyjnie z konwersacją". Do tego doświadcza jakichś załamań czasowych, najpierw w kalendarzu widząc datę 22 listopada, a później stwierdzając "23 listopada? To przecież dzisiaj!". Jeśli chodzi o Jenny, to wcale nie jest lepiej - potrafi na przykład związać włosy leżąc na plecach. 

Ale to jeszcze nie jest najgorsze. Najgorszy jest styl pisania autora. Bohaterowie sami w sobie nie byli tacy źli, chociaż tak naprawdę nie interesowało mnie, czy przeżyją czy nie, ale Leonardo Patrignani ma naprawdę irytujący sposób pisania. Nie do końca wiem jak to wytłumaczyć, ale większość padających w książce stwierdzeń drażniło mnie. Autor też wielokrotnie gubi się w tym, co pisze. Wydawało mi się, że po prostu pisał to, co przychodziło mu akurat do głowy, nie zastanawiając się nad tym, czy historia ma sens. W jednym momencie nawet mnie zaciekawił, ale później zaczął wprowadzać tak dziwne wątki, że zupełnie się pogubiłam. 


Zdecydowanie odradzam Wam lekturę Wszechświatów. Chociaż zapowiadały się naprawdę dobrze, to styl autora, mnóstwo błędów i nie wiadomo skąd wziętych wydarzeń nie sprawia, że lektura jest przyjemnością. Do tego fabuła i bohaterowie są tak mdli, że nie da się tego czytać. Kilka dni po skończeniu już prawie nie pamiętałam, o czym była książka. Chociaż może to i dobrze - w końcu lepiej nie pamiętać tych złych książek. 

czwartek, 12 lipca 2018

[30] Tease - Amanda Maciel

Tytuł oryginalny: Tease 
Autor: Amanda Maciel
Tytuł polskiTease
Tłumaczenie: Zuzanna Banasińska
Liczba stron: 335 
Wydawnictwo: Muza


Bardzo lubię książki, które poruszają trudne tematy. Nie tylko dlatego, że wczuwanie się w emocje bohaterów to coś, co uwielbiam, ale mam wrażenie, że często uwrażliwiają społeczeństwo. Oczywiście tylko wtedy, kiedy są napisane w odpowiedni sposób.


Jedna z uczennic liceum, w którym uczy się Sara popełniła samobójstwo. Sara i grupa innych nastolatków zostaje oskarżona o znęcanie się nad nią.Wakacje przed klasą maturalną spędza więc na wizytach u prawników, terapeutki i próbuje sobie jakoś poradzić z tym piętnem. Media, szkoła, jej okolica - tak naprawdę nie ma już życia, wszyscy traktują ją jak morderczynię, podczas gdy jej wersja jest zupełnie inna. Bo przecież ona nikogo nie zabiła...

Bez wątpienia jest to coś nowego - zazwyczaj historię samobójstwa poznajemy ze strony ofiary lub jej pogrążonej w żałobie rodziny czy przyjaciół. Ale ze strony oprawcy - tego jeszcze nie było. I autorka naprawdę świetnie sobie z tym poradziła. Pokazała, jak różne spojrzenie mogą mieć na daną sprawę różne osoby, jak zmieniają się nasze poglądy w miarę upływu czasu. Porusza też kwestię presji otoczenia - tego, że często wśród znajomych kogoś udajemy, robimy coś na pokaz lub po prostu uważamy za świetny pomysł coś, czego normalnie byśmy nie zrobili. Do tego nie ukrywa nic, nie posługuje się metaforami - wszystko mówi wprost, czarno na białym przedstawia fakty. Fakty, ponieważ książka oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, co jest nieco przerażające, ale daje do myślenia. Sprawia, że musimy zastanowić się nad tym, co mówimy lub robimy.

Słowa niczego nie naprawiają, niczego nie zmieniają, nic nie mówią. Nie naprawią tego, co się stało, tego, co tak totalnie źle poszło.

Bohaterowie są niesamowicie realni. Naprawdę nie wiem, jak autorzy książek, które ostatnio czytam to robią, ale znowu mamy do czynienia z postaciami tak "ludzkimi", świetnie wykreowanymi, z bogatym profilem psychologicznym. Znowu nie ma podziału na czarnych i białych - autorka świetnie pokazuje, że każdy dobry człowiek mógł zrobić coś złego i odwrotnie. 

Prześladowanie w szkole to niestety wciąż aktualny problem. Często nawet tego nie zauważamy - zaczyna się od niewinnych żartów i czasami nawet nie wiemy, jak bardzo krzywdzimy drugiego człowieka. Debiut Amandy Maciel to naprawdę mocna książka która skłania do refleksji, pokazuje, że sytuacja dla każdego może wyglądać inaczej i że ile osób, tyle emocji. Każdy z nas jest inny i każdy inaczej interpretuje to, co słyszy, dlatego w tej recenzji chciałabym zawrzeć także mały apel - proszę Was, zastanawiajcie się nad swoimi słowami.


Coś w tym przebłysku szczęścia wydaje się fałszywe, ale nie potrafię o tym myśleć. Trzymam się tego błysku, tego strzępu. Pozwalam sobie na odrobinę szczęścia. Nawet jeśli to boli.

Tease zdecydowanie jest warta przeczytania - przybliża psychikę młodych ludzi, więc mogą po nią sięgnąć zarówno uczniowie, jak i ich rodzice. Zdecydowanie to jedna z tych powieści, która uwrażliwia nas na cierpienie innych i sprawia, że zaczynamy bardziej uważać na nasze słowa. To zdecydowanie jedna z mądrzejszych książek dla młodzieży, które czytałam.