sobota, 30 stycznia 2016

[4] Kolor magii - Terry Pratchett

Tytuł oryginalny: The colour of magic
Autor: Terry Pratchett
Tytuł polski: Kolor magii
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Liczba stron: 205
Seria: Świat Dysku
Tom: I
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka



Nie mogłam doczekać się przeczytania tej książki. Słyszałam, że książki Pratchetta są dowcipne, z genialną akcją i że autor stworzył genialny, nowy świat. I... Cóż. Z przykrością stwierdzam, że powieść nie okazała się aż takim hitem.

W odległym, trochę już zużytym układzie współrzędnych, na płaszczyźnie astralnej, która nigdy nie była szczególnie płaska, skłębiona mgiełka gwiazd rozstępuje się z wolna... Spójrzcie...

Płaską Ziemię podtrzymują cztery słonie, stojące na ogromnym żółwiu A'Tuinie, przemierzającym kosmos - tak właśnie prezentuje się Świat według Pratchetta. Ale może wejdźmy do niego trochę głębiej...

W mieście Ankh - Morpork szalał pożar. Ze wzgórza obserwują to dwaj złoczyńcy - Łasica i Bravd. Nagle, na tle płomieni pojawiają się sylwetki dwóch wędrowców. W zamian za trochę jedzenia obiecują opowiedzieć im swoją historię, która tak naprawdę jeszcze się nie skończyła...

Wędrowcy to niedoszły mag Rincewind i Dwukwiat, turysta przybyły z poza Dysku. Poznali się w pubie. Tak naprawdę mag zainteresował się Dwukwiatem tylko dlatego, iż towarzyszył mu Kufer - skrzynia na nóżkach wypełniona złotem. Rincewind zaproponował turyście oprowadzenie po mieście - zostanie jego przewodnikiem - w zamian za zapłatę. Dwukwiat przystał na to - prawdę powiedziawszy posługując się tylko książeczką z rozmówkami niezbyt dobrze szło mu zwiedzanie. Mieszkańcy czasami zachowywali się w stosunku do niego dosyć dziwnie - a przecież on był tylko otwarty na nowe rzeczy... No i może trochę naiwny.

Mag nie spodziewał się, że znajomość z Dwukwiatem zapewni mu całą masę wrażeń, których wcale nie potrzebował, i że po ucieczce z miasta przed pożarem jego przygoda tak naprawdę dopiero się zacznie...

Pokochałam świat wykreowany przez Pratchetta. Naprawdę, jestem pod wrażeniem, że wymyślił coś takiego. Mój umysł nie jest w stanie pojąć samego Dysku, a przecież oprócz niego istnieje jeszcze wiele innych światów...

Pomimo wielu zapewnień, że książka ma wartką akcję, tak nie było. Zbyt długie opisy sprawiły, że powieść dłużyła mi się i musiałam ją co jakiś czas odkładać, aby nie zemdleć z przytłoczenia. Inteligentne, momentami zabawne dialogi - owszem. Świetna akcja - nie bardzo.

Kolejną rzeczą, która mnie rozczarowała, są bohaterowie. A zwłaszcza Rincewind. To jeden z najbardziej denerwujących głównych bohaterów! Całe to jego ale mi się nie chce, albo to nie ma sensu,  było niezwykle irytujące. Przez co cała opowieść dłużyła mi się. Domyślam się, że był to zabieg celowy, ale, ech, ile można?! Za to Dwukwiata pokochałam! On jest świetny! I przeuroczy! No i Śmierć. Uwielbiam Śmierć w tej książce.

Mimo dość znaczących wad, zakończenie sprawiło, że sięgnę po kolejny tom. Może nie czekam z niecierpliwością, aż dostanę go w swoje ręce, ale na pewno nie porzucę tej serii. Mam nadzieję, że z tomu na tom będzie coraz lepsza!


Moja ocena: 7/10