niedziela, 7 lutego 2016

[5] Zaklinacz czasu - Mitch Albom

Tytuł oryginalny: The time keeper
Autor: Mitch Albom
Tytuł polski: Zaklinacz czasu
Tłumaczenie: Nina Dzierżawska
Liczba stron: 285
Wydawnictwo: Znak


Jakie byłoby nasze życie bez czasu? Cóż, zapewne prostsze. Nikt by się nie spóźniał, wszystko zawsze byłoby punktualnie, ludzie zapewne mniej by się też spieszyli.

Kiedyś czasu nie było. Ludzie żyli sobie w beztrosce, nie zamartwiając się jego brakiem czy nadmiarem. Ale pewnego dnia pewien chłopiec, Dor, zaczął dostrzegać coś, czego nie dostrzegają inni. Chwile. Zastanawiał się, jak je odmierzać. Przelewanie się wody z jednej miski do drugiej, cień patyka rzucany na piasek... Nikt nie tratował tego poważnie. Dor pewnie też nie spodziewał się, że stworzy jedną z rzeczy najważniejszych w naszym życiu. Że stworzy czas.
Nie wie też, ile problemów może mu to przysporzyć.

Spróbujcie wyobrazić sobie życie bez odmierzania czasu.
Pewnie nie potraficie. Zawsze wiecie, jaki jest miesiąc, rok, dzień tygodnia.
 (...)
Tylko człowiek odmierza czas.
Tylko człowiek odlicza godziny.
I właśnie dlatego tylko człowiek doświadcza paraliżującego strachu, którego nie zniosłoby żadne inne stworzenia.
Strachu przed tym, że zabraknie mu czasu.

Sarah Lemon jest zwyczajną nastolatką. Ma kompleksy, nie może dogadać się matką, wiele czasu spędza przed komputerem; ale to także "kujonka z biologii", wolontariuszka w schronisku dla bezdomnych. To tam właśnie poznaje Ethana. I, jak łatwo przewidzieć, zakochuje się w nim. I ciągle odlicza czas do ich kolejnych spotkań.

Victor Delamonte to czternasty najbogatszy człowiek na Świecie. Ma żonę Grace, wiele rezydencji i własną firmę. Niestety, w wieku osiemdziesięciu kilku lat okazuje się, że jest chory na raka. I że zostało mu niewiele czasu. Ale Victor nie zamierza się poddać. Chce oszukać śmierć. Oszukać czas.

Pomysł na książkę był naprawdę przegenialny. Niestety nie mogę zdradzić więcej, niż napisałam, ale uwierzcie mi - tyle, ile tam się dzieje... Często nie można się oderwać! Retrospekcje i skoki w przyszłość oraz wiele fantastycznych elementów nadaje akcji rozpędu.

Główni bohaterowie są niezwykle denerwujący. Serio, momentami miałam ochotę drzeć się po nich, aby przestali się tak głupio zachowywać! Bohaterowie drugoplanowi natomiast, choć nieliczni, w większości są wykreowani genialnie, chociaż zdarzały się wyjątki - jakby autor chciał zapchać jakąś "dziurę" w powieści.

Książka, chociaż chwilami mi się nieco dłużyła, potrafi porwać czytelnika. Może nie całkiem oczarować, ale obudzić w nim masę emocji.

Pomimo tych kilku wad, ta pozycja podobała mi się; czytało się ją przyjemnie.

Moja ocena: 8/10

3 komentarze:

  1. W sumie to pierwszy raz słyszę o tej książce...
    Dobra recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to opisałaś książka jest ciekawa. Mi najbardziej podobały się te wtrącenia pogrubionym drukiem.
    ~ssonik

    OdpowiedzUsuń

♥ Każdy komentarz motywuje mnie do dalszego blogowania
♥ Jeśli coś Ci się nie podoba - napisz, a ja postaram się to poprawić
♥ Pod komentarzem możesz zostawić link do bloga - chętnie zajrzę