czwartek, 24 marca 2016

[9] Obsydian - Jennifer L. Armentrout

Tytuł oryginalny: Obsidian
Autor: Jennifer L. Armentrout
Tytuł polski: Obsydian
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Liczba stron: 442
Seria: Lux
Tom: I
Wydawnictwo: Filia


O przeczytaniu tej książki marzyłam od dawna. I, jak wiadomo, marzenia się spełniają. Dostałam tę książkę na Boże Narodzenie, i, chociaż sięgnęłam po nią dopiero dwa miesiące później, mój entuzjazm do niej nie osłabł. I muszę przyznać, że był to zasłużony entuzjazm. Powieść chwyta i nie puszcza.

Kiedy Katy przeprowadza się z mamą do Zachodniej Wirginii, nie spodziewała się, że wakacje i nadchodzący rok szkolny będą tak emocjonujące. Brak znajomych, słaby Internet i zaledwie jeden dom w sąsiedztwie... Na początku planuje spędzić czas na blogowaniu, czytaniu książek i pielęgnowaniu ogródka. Ale kiedy poznaje nowych sąsiadów - radosną, zawsze tryskającą energią Dee i jej brata bliźniaka, Daemona, który jest nieziemsko przystojny, ale denerwujący, arogancki i wyraźnie nie chce, aby Kat przyjaźniła się z Dee. Mimo wszystko upiera się, aby on sam spędzał z dziewczyną mnóstwo czasu. Z początku Katy nie uważa, że to dziwne - raczej idiotyczne... Do czasu. Podczas wspólnych spacerów z Daemonem zaczynają dziać się dziwne rzeczy. A później okazuje się, że w tym miasteczku nic nie jest takie, jakie się wydaje. Do życia dziewczyny wkraczają Luksjanie i Arumianie - mieszkańcy odległych planet, a ona sama znajduje się w ogromnym niebezpieczeństwie...
Zawsze uważałem, że najpiękniejsi ludzie, naprawdę piękni w środku i na zewnątrz, to tacy, którzy nie są świadomi swojego wpływu.[..] Ci, którzy rozprzestrzeniają swoje piękno, chwalą się, marnują to, co mają. Ich piękno jest ulotne. to tylko skorupa, ukrywająca ciemność i pustkę.

Po tej pozycji oczekiwałam wiele - a z reguły w takich przypadkach powieści okazują się beznadziejne. Ta jednak nie zawiodła, wręcz przeciwnie. Dała mi wszystko, co chciałam - lekki język, dzięki któremu szybko się czytało, napięcie, wartką akcję i zabawne dialogi. Spełniła większość moich wymagań. I chociaż na początku trochę się ciągnęła, to jednak ciągle było coś, co nie pozwalało mi się oderwać, bo chciałam poznawać dalsze losy bohaterów.

Bohaterów, którzy też byli świetni. W głównej bohaterce znalazłam coś na kształt bratniej duszy - jej mania na punkcie książek i swojego bloga z recenzjami... Chyba mogłabym być bohaterką tej powieści. Myślę, że z łatwością zastąpiłabym Kat, chociaż, kto wie, może się przeceniam...? No i Daemon, który jest po prostu cudowny, wspaniały, sarkastyczny... Co z tego, że jest aroganckim palantem? To taka wielowymiarowa postać z tych, które uwielbiam!
Książki były konieczną ucieczką, którą zawsze podejmowałam z radością.

Pokochałam styl pisania autorki - w momentach, w których miało trzymać w napięciu, trzymało, natomiast jeśli przedstawiała sceny ze szkoły, czułam się, jakbym czytała obyczajówkę. Zawsze jest to dla mnie ogromny plus - kiedy główna bohaterka nie stwierdza nagle "rzucam szkołę, kłamię, kradnę, uciekam z domu", tylko jej życie toczy się dalej - może trochę inaczej, ale dalej sobie płynie. No i jej dowcip, który będę wychwalać zawsze i wszędzie i który pokochałam.
- Daemon, to nie był zwykły szaleniec.
- O, to teraz jesteś ekspertem od szurniętych ludzi?
- Miesiąc z tobą i odnoszę wrażenie, że mam już doktorat w tej dziedzinie.

  Mogłabym jeszcze długo rozpływać się nad cudownością tej książki, która mnie całkowicie urzekła. Polecam naprawdę każdemu. Da chwilę wytchnienia, radości, zaprze dech w piersiach. Jeśli szukacie książki, od której nie będziecie mogli się oderwać i którą pochłoniecie w dwa dni - zachęcam Was do sięgnięcia po tę pozycję. Ja tego nie żałuję i na pewno przeczytam następne tomy z tej serii.

Moja ocena: 9/10
Obsydian/Onyks/Opal/Origin/Opposition

niedziela, 13 marca 2016

[8] Księga wyzwań Dasha i Lily - Rachel Cohn & David Levithan (#czytamyrazem)

Dzisiejsza recenzja to recenzja, którą piszę z okazji akcji #czytamyrazem, która zachęca mamy i córki do wspólnego czytania. Co prawda nie jest to Linia serc, czyli książka "patronująca" akcji, ale mam nadzieję, że recenzja przypadnie Wam do gustu ^^

Tytuł oryginalny: Dash & Lily's Book of Dares
Autor: Rachel Cohn & David Levithen
Tytuł polski: Księga wyzwań Dasha i Lily
Tłumaczenie: Ewa Pater
Liczba stron: 306
Seria: Myślnik
Wydawnictwo: Bukowy Las




Na tę książkę trafiłam krótko przed Świętami w księgarni. Zaczęłam czytać pierwszy rozdział... i chichotać do siebie. Chciałam mieć tę książkę! Zamówiłam ją jednak dwa miesiące później i, chociaż nie mogłam się doczekać przygody z tą powieścią, przeczytanie jej zabrało mi dużo czasu.



Szesnastoletnia Lily zostawia w swojej ulubionej księgarni, na swojej ulubionej półce, czerwony notes Moleskine. Notes zawiera wskazówki - zadania i czeka na odpowiedniego chłopaka. Takiego, który rozwiąże wszystkie zagadki i będzie gotów podjąć grę. Odpowiedniego, aby zaciekawiło go to, co jest w środku. Odpowiedniego dla Lily. Ma to być poszukiwanie towarzystwa, zwłaszcza że w te Święta została tylko z bratem - rodzice wyjechali do ciepłych krajów.

Kiedy Dash znajduje w swojej ulubionej księgarni, na swojej ulubionej półce czerwony notes Moleskine ze wskazówkami w środku, od razu postanawia podjąć wyzwanie, które ma być dla niego umileniem samotnie spędzonych Świąt.

Próbowałem pisać historię swojego życia. Zrozumiałem w końcu, że fabuła nie jest taka ważna. Najważniejsi są bohaterowie.

Lily i Dash wyznaczają sobie różne zadania, szukają notesu po całym mieście, dowiadują się o sobie coraz więcej. W końcu wydaje się, że znają się od lat. I że coś ich łączy. Ale wciąż wahają się przed spotkaniem. A kiedy w końcu do niego dochodzi... Nie jest aż tak pięknie, jak sobie to wyobrażali.


Mama
Nie powiem, abym podeszła do tej książki z nie wiadomo jakimi nadziejami, ale spodziewałam się lekkiej, przyjemnej obyczajówki. Ta książka spełniła wszystkie moje oczekiwania. No, może oprócz bycia przyjemną.

Najpierw bardzo spodobał mi się pomysł z notesem. Sama chętnie bym taki znalazła. Co prawda nie wiem, czy podążyłabym za głosem w nim. Później jednak pomysł stał się nieco nierealny. No bo czy w normalnym życiu wykonywalibyśmy polecenia zupełnie nieznanej osoby...? To dało książce efekt bajkowy, czego w sumie nie mogę uznać ani za plus, ani minus.

Zapraszam na ig
Akcja nie była fantastyczna. Co prawda było kilka zaskakujących momentów, ale nic nie wywołało ogromnego szoku. W sumie całokształt był naprawdę przesłodzony, chociaż muszę przyznać, że momentami się śmiałam.

Jeśli chodzi o bohaterów, szału nie było. Dash wydawał mi się nieco zarozumiały, a Lily trochę mdła. Niezbyt interesowały mnie ich losy, ale wyczekiwałam momentu ich spotkania i spodobał mi się sposób, w jaki przedstawiły go autorzy - nieidealnie.

Z perspektywy matki wydaje się mi też mało prawdopodobne, aby rodzice zostawili dzieci same, w dodatku w Święta.

Bardzo możliwe, że książka nie przypadła mi do gustu, ponieważ jestem starsza od czytelników, dla których jest ona przeznaczona. Czytuję jednak książki dla dzieci lub młodzieży i niektóre bardzo mi się podobały. Wydaje mi się jednak, że jeszcze nigdy nie trafiłam na powieść, która tak bardzo by mnie irytowała.

Córka
Pomysł jest świetny. Od samego początku się w nim zakochałam. Chociaż wydawało mi się (i wciąż wydaje) ciut nierealne, aby ktoś ganiał po całym Nowym Yorku za notesem, postanowiłam odstawić swe wątpliwości trochę na bok. Autorom udało się do końca w miarę doprowadzić swój pomysł, chociaż w połowie książki zrobił się nieco naciągany. Akcja raczej nie porywała, brakowało tego czegoś - nie miałam ochoty jak najszybciej dowiadywać się, czy w końcu im się uda, czy nie, jak potoczą się losy bohaterów...
*ig*

Właśnie...
Bohaterowie. O ile Dasha, sarkastycznego, uroczego i inteligentnego, bardzo polubiłam, o tyle Lily już nie. Nie dość, że była bardzo wkurzająca, to jeszcze niebywale dziecinna. Ludzie, ona ma szesnaście lat, jej przezwisko to "Liliowy Pyś", wciąż przestrzega zasad, które ustalili jej rodzice, gdy miała lat jedenaście, a jej wyzwania dla Dasha... O ile pierwsze było fajne, o tyle następne... naprawdę, pomasować brzuch przebranego Mikołaja nie przeczytaliście tego

Jak łatwo się domyślić, rozdziały Lily były pisane przez Rachel Cohn, a rozdziały Dasha - przez Davida Levithana. I o ile twórczość Levithana już znałam z książki Will Grayson, Will Grayson (recenzja), o tyle nie czytałam jeszcze nic autorstwa Rachel Cohn. I chyba raczej nie sięgnę po jakąś inną  jej książkę.

Powieść mogłabym podzielić na trzy etapy. Pierwszy - na samym początku, który totalnie mnie wciągnął, drugi - w środku, kiedy miałam dość książki, zrobiła się bardzo przesłodzona, i trzecia - pod koniec, kiedy sama nie wiedziałam, co o niej sądzić, ponieważ z jednej strony rozkręciła, a z drugiej zrobiło się tak strasznie słodko...

Spodziewałam się po tej książce czegoś znacznie lepszego. Może nie było to najgorsze, co przeczytałam, ale i tak mocno się rozczarowałam.

Ocena matki: 4/10
Ocena córki: 5/10

środa, 2 marca 2016

[WRAP UP] Czytelnicze podsumowanie lutego 2016 ♥

Cześć!
Dzisiaj przybywam do Was z pierwszym na tym blogu Wrap Upem z lutego 2016 ^^. Luty był dla mnie miesiącem baaardzo urodzajnym, jeśli chodzi o książki. Przeczytałam ich aż osiem i wysłuchałam jednego audiobooka, co, biorąc pod uwagę to, że mam życie i szkołę, jest całkiem sporo. Na pewno sprzyjały temu ferie :)
Luty był też okresem odczuwania magii z czytania. Mam takie miesiące, kiedy czytanie jest dla mnie czymś milion razy bardziej magicznym niż zwykle! Oczywiście, zawsze jest to super uczucie i kocham czytać bez względu na miesiąc, ale w lutym... Ach, to było mega. Tak w sumie ciekawa jestem, czy ktoś ma tak jak ja ^^
Dodatkowo moją biblioteczkę zasiliły dwie książki.
Na blogu pojawiły się cztery posty - trzy recenzje i jeden post okołoksiążkowy. Linki do recenzji podam poniżej, obok tytułów książek. A wszystkie linki na samym dole. Wybaczcie tak małą aktywność, w marcu się poprawię :P Tymczasem na marzec mam w planach dwie recenzje książek, które przeczytałam pod koniec lutego ^^
A teraz przejdźmy już do konkretów!



Przeczytane książki

1. Zaklinacz czasu Mitch Albom Ocena: 8/10 Liczba stron: 285 Klik do recenzji ^^
To była dobra książka. Serio. Trochę denerwująca, ale fajna.

2. Panika Lauren Oliver Ocena: 10/10 Liczba stron: 360 Klik do recenzji^^
Świetna książka, jedna z najlepszych przeczytanych w tym miesiącu!

3. Flawia de Luce - Badyl na katowski wór Alan Bradley Ocena: 8/10 Liczba stron: 367
Jest to druga część przygód Flawii, bardzo lekka i przyjemna książka :)

niestety nie ma tu wszystkich, bo niektóre były pożyczone :)
4. Batoniki Always miękkie jak deszczówka Marta Fox Ocena: 6/10 Liczba stron: 94
To niewątpliwie najkrótsza książka, jaką przeczytałam w tym miesiącu. Dosyć przyjemna, szybko się czytało, aczkolwiek nie sądzę, abym pokochała twórczość Marty Fox. Zwłaszcza tej serii, bo bohaterka denerwowała mnie swoim zachowaniem.


5. Wszystkie jasne miejsca Jennifer Niven Ocena: 11/10 Liczba stron: 424 Klik do recenzji ^^
Ooo, tak! Chyba jeszcze nigdy nie oceniłam książki tak wysoko. Ale musiałam. Kocham tę książkę i nienawidzę. Najlepsza z przeczytanych w tym miesiącu.

6. Samotne wyspy i storczyk Anna Onichimowska [AUDIOBOOK] Ocena: 7/10
Cóż mogę powiedzieć? Bardzo krótki, ale ciekawy audiobook obyczajowy. Opowiada o perypetiach osiemnastoletniej grupy przyjaciół. Ale denerwowały mnie podteksty i główny bohater :(

7. Krzyżacy tom I  Henryk Sienkiewicz Ocena: 1/10 Liczba stron: 260
Oesu, to było straszne. Tak, była to lektura. I to jest masakra, a przede mną jeszcze połowa drugiego tomu :( Nie polecam.

8. Dary Anioła: Miasto Kości Cassandra Clare Ocena: - Liczba stron: 512
Nie będę się na razie wypowiadać, ponieważ niedługo pojawi się recenzja tej książki :)

9. Obsydian Jennifer L. Armentrout Ocena: - Liczba stron: 442
Podobna sytuacja jak z "Miastem kości" - recenzja wkrótce :)

Liczba wszystkich przeczytanych stron: 2 744


Książkowe zdobycze

Rzadko kupuję książki, a w tym miesiącu doszły do mnie dwie <3 A były to Panika i Księga wyzwań Dasha i Lily.

Posty

A co Wam udało się przeczytać w lutym? 
Pozdrawiam ciepło i życzę książkowego marca!
Muminek