sobota, 9 kwietnia 2016

[10] Czerwona królowa - Victoria Aveyard


Tytuł oryginalny: Red Queen
Autor: Victoria Aveyard
Tytuł polski: Czerwona Królowa
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska
Liczba stron: 488
Seria: Czerwona Królowa
Tom: I
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte

Dzisiaj będzie recenzja książki, do której nie podeszłam z nie wiadomo jakimi nadziejami. Książki, która zaczynała się dobrze. Książki, która okazała się tak denna i beznadziejna, że aż śmieszna. Książki, która dostała ode mnie milion szans i żadnej nie wykorzystała. Książki, za recenzję której zapewne trzy czwarte osób mnie znienawidzi. Poleje się krew. Czerwona i srebrna.

Mare Molly Barrow żyje w kraju, w którym społeczeństwo podzielone jest ze względu na kolor krwi. Czerwoni to ci gorsi - biedniejsi, z nielicznymi perspektywami na życie, jeśli nie znajdą pracy, muszą zostać wysłani w wieku osiemnastu lat do wojska. Srebrni to ci lepsi - to szlachta - królowie i bogaci obywatele, którzy mieszkają w dużych miastach i prowadzą dostatnie życie. No i mają różne magiczne moce.

Mare jest czerwona. Aby zarabiać na życie, musi kraść, co niezbyt podoba się jej rodzicom. Zwłaszcza, że ma perfekcyjną młodszą siostrę, która ma posadę i talent do szycia. Dodatkowo zbliżają się jej osiemnaste urodziny, a co za tym idzie - pobór do wojska. Ale pewnego dnia wszystko w życiu Mare ulega zmianie (nikt się nie spodziewał). Poznaje tajemniczego Cala, który niedługo potem załatwia jej posadę w pałacu. I wtedy wszystko zaczyna gnać na łeb na szyję. Okazuje się, że Mare ma niezwykłą moc, zupełnie jak srebrni, Cal jest kimś zupełnie innym, a dziewczyna stanowi zagrożenie dla królestwa (nikt się nie spodziewał). No i jest jeszcze Szkarłatna Gwardia, czyli grupa czerwonokrwistych, która chce przeprowadzić rewolucję. A główna bohaterka chce im w tym pomóc, bo chociaż teraz ma być srebrną, to musi pamiętać, że jest czerwona (nikt się... A, zresztą. Chyba wiecie, co chcę powiedzieć).

Zacznę może od plusów tej książki, których było zdecydowanie mniej niż minusów. Po pierwsze, powieść napisana jest napisana bardzo "przystępnym" językiem. Dzięki temu książkę czyta się naprawdę szybko, dzięki czemu można przeczytać ją w dwa wieczory. Po drugie, pani Aveyard miała pomysł. Na początku, pomimo wyczuwalnej inspiracji wieloma znanymi seriami, naprawdę spodobał mi się ten cały podział i w ogóle. Ale później autorce chyba pomysłu brakło i, niestety, pisała dalej, ściągając ile się da z innych książek czy serii. I tutaj zaczynają się minusy.
-Czasami zapominam, że drepczesz jak dziecko.
- Lepsze to, niż myśleć jak dziecko.

Najpierw ignorowałam te podobieństwa. Bohaterowie, podział, brutalne rządy - to jakoś trawiłam, wmawiając sobie, że to tylko niewinna inspiracja. Ale kiedy przeczytałam cytat, brzmiący prawie identycznie jak ten z Igrzysk Śmierci, powiedziałam sobie: nie. Ze strony na stronę tych "inspiracji" było coraz więcej, aż w końcu miałam wrażenie, że czytam Igrzyska, tylko poprowadzone trochę inaczej.

Kolejną rzeczą, która mi się nie podobała, to wprowadzenie rewolucji. Nie dość, że kojarzyło się z tryliardem opowieści, które już znamy, to jeszcze po jednej czwartej książki autorka wpychała ją gdzie się tylko da. W końcu miałam tego dosyć. Sytuacji nie poprawiały myśli głównej bohaterki, która była tak irytująca, że już bardziej się nie da. Nie dość, że książka miała narrację pierwszoosobową, to jeszcze wszędzie zostały wstawione, równie irytujące jak Mare, jej rozmyślania o tym, że Jestem niby srebrną, ale muszę pamiętać o tym, że jestem czerwoną, REWOLUCJA, kogo ja kocham, chcę wszystkich ocalić, REWOLUCJA. W dodatku te jakże filozoficzne przemyślenia były ujęte w cudzysłów i napisane r o z s t r z e l o n y m  d r u k i e m, żeby czytelnik zwrócił na nie całą swoją uwagę. Mare jest tak mdła i irytująca, jak... Cała reszta bohaterów.

Prawda jest taka, że z żadnym się nie zżyłam. Okej, było kilka (dwóch) których polubiłam, ale w sumie mogliby wszyscy umrzeć i nic takiego by się nie stało. Potraktowałabym to wzruszeniem ramion i nawet się ucieszyła, że historia dobiegła końca.

Do tego dochodzi trójkąt miłosny, który później stał się czworokątem, a później to już w ogóle nie wiedziałam, o co tam chodzi. Było trochę tak, jakby autorka najpierw stworzyła trójkąt (czy tam czworokąt) miłosny, później o nim zapomniała, następnie znowu sobie o nim przypomniała i "wybiła" go na pierwszy plan, a przez resztę książki raz sobie o nim przypominała, a raz zapominała.

Oprócz wad wymienionych powyżej, uderzyła mnie jedna - przewidywalność tej powieści.  Przewidziałam wszystko od pierwszej do ostatniej strony. Okej, wiem, że to brzmi jakby na siłę, jakbym to wymyśliła, ale serio - w połowie książki miałam już wizję tego, jak książka się skończy i to się sprawdziło. Po pewnym czasie moje zachowanie to było coś w stylu To pewnie będzie tak. Proszę, żeby nie. Jeśli tak się nie stanie, to ta książka będzie lepsza!. I nigdy nic z tego nie wychodziło.

Czerwona królowa Victorii Aveyard to kolejna młodzieżówka, jednak bardziej beznadziejna, niż można to sobie wyobrazić. Niezwykle przewidywana, ze słabymi bohaterami i zmarnowanym pomysłem pierwsza część serii, która zdecydowanie jest moją najmniej ulubioną serią, i jeśli sięgnę po drugą część, to tylko po to, żeby dostarczyć Wam o nim informacji, bo chociaż podobno druga część jest milion razy lepsza od pierwszej, to w ogóle nie mam ochoty jej czytać.

Moja ocena: 2/10

Czerwona królowa/Szklany miecz

2 komentarze:

  1. Jestem tutaj.
    Wszyscy zawsze polecali mi tę książkę. Wszyscy, bez wyjątku (ten uczuć, kiedy cytujesz Hamleta). No dobrze, był jeden wyjątek. Ty. I szczerze mówiąc, może kiedyś ją przeczytam, po to, żeby zobaczyć jak bardzo zła jest. Ale przede mną tyle cudownych powieści, że nie mam serca czytać drugich Igrzysk Śmierci. A tak w ogóle kocham tę ocenę. Solidne 2/10 zawsze poprawia humor.
    Kocham. Twoja Marcepan/Margo/Cokolwiek.

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie do tej książki nigdy mnie jakoś strasznie nie ciągnęło. Wszędzie pozytywne opinie, a tu 2/10 :D
    Masz konto na Lubimy czytać?
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń

♥ Każdy komentarz motywuje mnie do dalszego blogowania
♥ Jeśli coś Ci się nie podoba - napisz, a ja postaram się to poprawić
♥ Pod komentarzem możesz zostawić link do bloga - chętnie zajrzę