poniedziałek, 25 kwietnia 2016

[12] Onyks - Jennifer L. Armentrout

Tytuł oryginalny: Onyx
Autor: Jennifer L. Armentrout
Tytuł polski: Onyks
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Liczba stron: 522
Seria: Lux
Tom: II
Wydawnictwo: Filia

Do tej książki, podobnie jak do pierwszej części serii podeszłam z ogromnym entuzjazmem. Spodziewałam się czegoś "wow", fajerwerków, czegoś tak dobrego, jak pierwsza część; skrycie nawet marzyłam, aby było lepsze od pierwszego tomu. Cóż, zobaczcie, jak wyszło.


Kiedy do życia Katy wkraczają pozaziemskie istoty wie, że nic nigdy już nie będzie takie samo. Jednak oprócz przyjaźni z kosmitami, w jej życiu zachodzi mnóstwo innych zawirowań. A wszystko zaczyna się od zwykłej choroby. No dobrze, może nie do końca zwykłej. Później Kat zaczyna odkrywać w sobie umiejętności, których nie powinna posiadać. Jest gorzej - nie potrafi nad nimi zapanować. Dodatkowo Departament Obrony, który chce za wszelką cenę wyniszczyć inną rasę, niż ludzką, przysłał swoich ludzi. No i jest jeszcze ten nowy chłopak, Blake, który wydaje się być niezwykle zainteresowany Kat. Do tego dochodzą skomplikowane relacje z Daemonem - i totalna katastrofa gotowa!

Jestem dosyć rozczarowana tą pozycją. Przez pierwsze osiemnaście rozdziałów (czyli tak na dobrą sprawę pół książki) nudziłam się niemiłosiernie. Okej, niby autorka wprowadziła nowe postacie, elementy i w ogóle, ale brakowało mi tego "czegoś". Na szczęście w drugiej połowie powieści działo się sporo i wtedy naprawdę nie mogłam się oderwać, pochłaniałam rozdział za rozdziałem. I ta druga część Onyksu była naprawdę zaskakująca, akcja wartka, także autorka jakoś wybrnęła z nudów, które zaserwowała nam na samym początku. Co prawda udało mi się przewidzieć większość rzeczy, ale te, których moje wewnętrzne oko proroczki nie zauważyło dosyć porządnie mnie zaskoczyły.


Słowa to najpotężniejsze narzędzie. Proste i zazwyczaj niedoceniane. Potrafią leczyć. Potrafią niszczyć. 

Wątek romantyczny... Wcale nie mówię, że nie shipuję Kat z Daemonem (chociaż on jest tylko mój), ale to, co zrobiła autorka w tej części obrzydziło mi tę parę. Przez pół książki, w tej części, w której było nudno, czułam się jakby autorka chciała tymi przesłodzonymi/zaborczymi/uroczymi/zawstydzającymi/wstaw odpowiednie momentami z głównymi bohaterami zapchać jakąś dziurę. No i jeszcze coś, co mnie niezwykle wkurza chyba w każdej powieści. Przez całą - nie przesadzam - CAŁĄ książkę, czyli bite 522 strony, oni mieli ze sobą problemy. Coś w stylu O mój Boże chyba go kocham, ale w sumie to go nienawidzę, albo nie, przecież jest cudowny, ale nie mogę powiedzieć, że go kocham, ja go tak bardzo pragnę. Nie. Ja go tylko lubię. No dobra, lubię bardzo. Kocham go. Nie, ja  go tak nienawidzę! Ale jest przekochany... zarówno ze strony Katy jak i Daemona.
zdjęcie z mojego Instagrama ^^ (zapraszam)

Jeśli chodzi o bohaterów - jak zwykle nie zawiedli. Kat była jeszcze bardziej ogarnięta i jeszcze bardziej uzależniona od książek i bloga (pojawiła się nawet scena, w której nagrywa book haul! To zdecydowanie jeden z moich ulubionych momentów). A Daemon był cudowny jak zawsze, wnerwiający jak zawsze, seksowny jak zawsze i był palantem jak zawsze. Inni bohaterowie też świetnie odegrali swoje role. Jennifer Armentrout jest świetna, jeśli chodzi o kreację postaci! A jak już przy tym jesteśmy, to chyba warto wspomnieć też o nowym bohaterze. Blake'u, superprzystojnym i megaindealnym surferze, o którym w sumie wiadomo tylko tyle, że mieszka z wujem. Pojawienie się drugiego męskiego bohatera kręcącego się w pobliżu Kat zwiastuje trójkąt miłosny? Też tak myślałam, ale na szczęście, pomimo, że zanosiło się na miotanie pomiędzy dwoma facetami i myśli w stylu O Boże kogo ja kocham, to jednak w końcu autorka chyba zmieniła koncepcję. I bardzo dobrze. Inaczej z tej powieści zostałby zwykły romans, w dodatku słaby, z elementem fantastyki.

Pokiwał głową i uśmiechnął się anielsko do kamery, ale jego oczy ciągle błyszczały z rozbawienia. O tak, to zły pomysł. 
- Uważam, że czytanie jest seksowne.

No i cóż - Jennifer L. Armentrout jest chyba mistrzynią zakończeń. Choćby nie wiadomo jak książka była nudna na początku, i tak zakończy powieść tak, że ma się ochotę na następny tom. Ale ja tym razem zrobię sobie przerwę od świata serii Lux. A zwłaszcza od głównych bohaterów i ich skomplikowanego związku.

Moja ocena: 7/10

Obsydian/Onyks/Opal/Origin/Opposition

3 komentarze:

  1. Nie czytałam nawet pierwszej części i może kiedyś uda mi się to nadrobić. :)
    Pozdrawiam,
    Geek of books&tvseries&films

    OdpowiedzUsuń
  2. Żadna recenzja mnie nie przekona do tej serii :D Nigdy.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm... Lubie fajne zakończenia. Jeśli natknę się w bibliotece to spróbuję...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

♥ Każdy komentarz motywuje mnie do dalszego blogowania
♥ Jeśli coś Ci się nie podoba - napisz, a ja postaram się to poprawić
♥ Pod komentarzem możesz zostawić link do bloga - chętnie zajrzę