piątek, 29 kwietnia 2016

[13] Wybacz mi, Leonardzie - Matthew Quick

Tytuł oryginalny: Forgive me, Leonard Peacock
Autor: Matthew Quick
Tytuł polski: Wybacz mi, Leonardzie
Tłumaczenie: Jacek Konieczny
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte




Kiedy w zeszłym roku przeczytałam Prawie jak gwiazda rocka (recenzja jeszcze na drugim blogu - klik), wiedziałam, że nie będzie to moja ostatnia przygWybacz mi, Leonardzie, chociaż nie byłam przekonana. Z jednej strony większość recenzji była pozytywna, ale jakiś głosik z tyłu głowy krzyczał Nie bierz tej książki! Jest pewnie o wiele gorsza od Prawie jak gwiazda rocka i ci się nie spodoba. Cóż, chyba już nigdy nie będę słuchać mojego głosu.
oda z tym autorem. Kiedy zamówiłam dwie pozostałe jego książki dla młodzieży, szalałam z radości. Postanowiłam najpierw przeczytać

Uwielbia czarno - białe filmy z Humphreyem Bogartem, które ogląda w towarzystwie starego sąsiada, ma matkę, która mieszka w Nowym Yorku, bo pracuje jako projektantka mody, wagaruje, nie chce zostać "smutnym dorosłym", których często obserwuje. Oto Leonard Peacock, który właśnie skończył osiemnaście lat. Ale zamiast rozpakowania prezentów, wysłuchania życzeń i oczekiwania na wielką imprezę, dzień ten zaczyna od zapakowania prezentów dla przyjaciół w różowy papier, ogolenia głowy na łyso i zostawienia włosów w lodówce oraz zjedzenia owsianki przy stole z pistoletem swojego dziadka leżącym obok. Tego dnia zamierza odegrać się na wszystkich ludziach, którzy go zranili, podziękować wszystkim swoim przyjaciołom, przemyśleć całe swoje życie, a następnie skończyć sam ze sobą. Brzmi, jakby był to zwykły nastolatek, "buntownik", którego największym problemem jest to, że dziewczyna go zdradziła? Może. Ale uwierzcie mi, Leonard nie jest taki jak wszyscy. Nie ma takich problemów, jak inni.
Zdjęcie z mojego Instagrama :) Zapraszam!

Inność to cecha pozytywna. Ale inność jest również trudna.

To zdecydowanie jedna z najbardziej udanych postaci. Postać wielowymiarowa, która wie, czego chce, ale ma też wątpliwości odnośnie tego, co chce zrobić. Od początku mu kibicujemy, ale jednocześnie prawie krzyczymy, aby nie tego nie robił. Gdyby zabrać tej książce fabułę i skupić się tylko na przemyśleniach głównego bohatera, to byłyby to najlepsze 408 stron wypełnionych przemyśleniami, jakie widział świat.

Ale nie tylko Leonard jest świetną postacią. Każdy bohater  powieści jest wykreowany od a do z, każdy ma swoją historię, każdy jest niepowtarzalny i każdy ma swoje miejsce w tej książce. Z niektórymi mogłabym mieszkać pod jednym dachem, z innymi z chęcią wdałabym się w dyskusję, a innym przemówiła do rozumu. W Wybacz mi, Leonardzie nie ma tak naprawdę przyjaciół i wrogów Leonarda. Nawet, jeśli przez całą powieść myślimy, że ”tak, oni są przyjaciółmi", później okazuje się, że wszystko przebiegało zupełnie inaczej, niż sądziliśmy.

Po prostu chcę wiedzieć, czy warto w ogóle dorastać. To wszystko.

Matthew Quick już w swojej pierwszej powieści, którą miałam okazję przeczytać, totalnie oczarował mnie swoim językiem, dostosowanym do narratorki. I tym razem nie zawiódł. Posługiwał się takimi opisami, tworzył dialogi, które czasami bawiły, czasem wypełniały mnie goryczą, a czasem miałam ochotę przez nie płakać. Autor pokazał też, już po raz kolejny, jak dużo, oprócz wykreowania genialnego bohatera, daje stworzenie jego przemyśleń, języka, wymyślenie słów i zwrotów, jakimi najczęściej się posługuje. To sprawiło, że Leonard (jak i pozostałe postacie) jest niezwykle namacalny. W dodatku powieść jest wypełniona po brzegi cudownymi cytatami. Cytatami o życiu, o ludziach, o sztuce, o... Po prostu o wszystkim. Najpierw próbowałam je zaznaczać. Ale później zdałam sobie sprawę z tego, że jest ich tak dużo, że to nie ma sensu. Bo gdybym miała zaznaczyć te 
najlepsze, musiałabym zaznaczać co drugą stronę. Dosłownie.  

Mam taką teorię, że z wiekiem tracimy zdolność do bycia szczęśliwym.

 Powieść to tak naprawdę opis jednego dnia. Dnia, który ma być tym ostatnim w życiu Leonarda. Ten dzień jest typowy dla Leonarda, ale raczej nietypowy dla nas. Czyni to książkę jeszcze bardziej niezwykłą.

Uważam, że powieść Wybacz mi, Leonardzie jest zdecydowanie warta przeczytania. Da nam do myślenia, rozbawi, wzruszy. Sprawi, że będziemy przełykać łzy, kibicować bohaterom, krzyczeć na nich. Poznamy Leonarda - bardzo dojrzałego osiemnastolatka nie takiego jak inni, który zamiast wyprawiać ogromną imprezę urodzinową lub wspominać minione lata, woli rozliczyć się z przeszłością i wziąć sprawy w swoje ręce.  Gwarantuję, że nie pożałujecie lektury tej książki. Zostanie w Was na zawsze. I, co najważniejsze, bardzo zmieni spojrzenie na świat.


Moja ocena: 11/10

gwoli ścisłości: ocenę 11/10 otrzymują ode mnie książki, które naprawdę mnie zmieniły i dogłębnie poruszyły 

4 komentarze:

  1. Hm ... sceptycznie jestem nastawiona do jego powieści :D
    Może kiedyś dam im szansę, ale na razie za dużo innych książek :D

    Buziaki :*
    No i zostaję u ciebie na dłużej ♥

    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Porobiłas troszkę błędów na początku ^^
    nie hejtuję tylko zwracam uwagę :)
    co do książki To podobnie jak pozostałe tego autora od dawna za mną chodzi. Fajnie, że Ci się podobała :)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
  3. http://www.pangrodzki.pl - blog artysty, pisarza

    Zobacz moją nową książkę science-fiction i muzykę techno oraz obrazy olejne na płótnie.

    OdpowiedzUsuń

♥ Każdy komentarz motywuje mnie do dalszego blogowania
♥ Jeśli coś Ci się nie podoba - napisz, a ja postaram się to poprawić
♥ Pod komentarzem możesz zostawić link do bloga - chętnie zajrzę