środa, 13 kwietnia 2016

7 książek z irytującymi głównymi bohaterami - Szczęśliwa Siódemka #1

Cześć!
Dzisiaj nareszcie przychodzę do Was z czymś innym niż recenzja. Będzie to coś w stylu nowej serii, którą nazwałam Szczęśliwa siódemka. Na czym to będzie polegało? Po prostu będę wybierała siedem książek/okładek/zakładek/bohaterów, które uwielbiam/nienawidzę/oczarowały mnie... No, chyba już wiadomo, o co chodzi :) Posty z tej serii będą pojawiały się w środy, przynajmniej raz w miesiącu. Jeżeli mi się uda, oczywiście, będę wstawiała posty z tej serii częściej, ale nie wiem, czy się wyrobię.
Bez dalszego przedłużania zapraszam na pierwszy post z serii Szczęśliwa siódemka, czyli...
7 książek z irytującymi głównymi bohaterkami!
Aha, i jeszcze jedno - klikając w nazwę książki przeniesiecie się do jej recenzji! Magia! (ale nie wszystkie książki są zrecenzowane xD)

Serio, Mare to największa idiotka na świecie. Więcej o niej w recenzji, ale naprawdę. Mega niezdecydowana, momentami zarozumiała, a jej monologi wewnętrzne w połączeniu z pierwszoosobową narracją doprowadzały mnie do szału. Jestem teraz srebrna, ale jestem tak naprawdę czerwona, muszę o tym pamiętać. Ludzie, którzy czytali ostatnią recenzję, wiedzą, o co chodzi, a jeśli ktoś nie czytał - zapraszam serdecznie do czytania!

Dotyk Julii

Julia. Bohaterka z serii Jestem niezwykła i niebezpieczna. Ale kocham Adama bardzo. Jeśli czytaliście, to wiecie, o co mi chodzi. Wydawało się, że Adam jest jej priorytetem :/ W dodatku oprócz tego, że jej dotyk zabijał, była wyidealizowana. Taka Mary Sue (Mary Sue - określenie wyidealizowanej postaci literackiej) Podobnie jak jej kochaś. Taka mega idealna parka, gdzie tu realizm?! W sumie to bardziej wina Adama - w końcu to przez jego pojawienie się Julia stwierdziła Ej, w sumie to ja jestem super i się kochamy i w ogóle. Ale od razu mówię, że książka Dotyk Julii jest świetna! ^^ Chociaż czytałam ją dosyć dawno ;)


Jak pisałam w  recenzji (z moją mamą!), Lily jest max irytująca. Dziecinna, nieporadna, nudna, mdła, w dodatku niezdecydowana i w ogóle... No cóż... Rachel Cohn się nie popisała, jeśli chodzi o kreowanie tej bohaterki. No chyba, że chodziło o wykreowanie jednej z najbardziej irytujących bohaterek ever.

Tutaj też rozpisałam się o tym w recenzji, więc odsyłam do niej. Bo po prostu nie wiem, co mam jeszcze dodać. Nie tylko bohaterka była irytująca. Bohater też. Miałam ochotę na nich krzyczeć i w sumie nie podobała mi się żadna decyzja przez nich podjęta... Ale może był to zabieg celowy... Hm...

(tutaj link jest do wrap up'u, w którym cośtam o tej książce mówiłam)

O tej książce pisałam co nieco w tym wrap upie . Całość nie powala, a główna bohaterka, podobnie jak Lily, była nieco dziecinna, często bardzo denerwowały mnie jej zachowania i podejmowane decyzje i niezbyt śmieszyły dowcipy. Ogólnie była to taka główna bohaterka na siłę.

Fangirl

Nie zabijajcie mnie, proszę! Fangirl to dobra książka, przyjemna i nawet wciągająca, przeurocza i nawet ją lubię. I ja rozumiem, że Cath to bohaterka, z którą wszyscy się utożsamiają, ale błagam Was! Uważałam się za trochę Fangirl, ale teraz nie wiem, czy nią jestem... Bo przecież nie siedzę całymi dniami odizolowana w swoim pokoju przed laptopem pisząc fanfiki, z kubkiem herbaty czy kawy i w spodniach od piżamy oraz powyciąganym swetrze. No okej, zdarza mi się, że spędzam cały dzień z książką i laptopem, ale nie dzieje się tak cały czas! (w tym miejscu pozdrawiam Polę Castairs Treaty (mam nadzieję, że nie przekręciłam :>), która myśli podobnie)

Girl Online

Penny, Penny, Penny. Bohaterka, która zrobi trzy kroki, potknie się, przewróci i złamie nogę. Chyba już każdy wie, o co mi chodzi. Po prostu jej niezdarność była tak irytująca i wciskana wszędzie... W sumie Girl Online czytało mi się raczej przyjemnie, aczkolwiek główna bohaterka trochę popsuła tę powieść. Była taką małą niezdarą, której nigdy nic się nie udawało, nie dostrzegała najprostszych rzeczy, po czym okazywało się, że jest piękna czy coś takiego. W każdym razie po prostu bez tej bohaterki czytałoby mi się tę książkę znacznie milej. Co z tego, że była to główna bohaterka?

Mam nadzieję, że ten post Wam się spodobał ^^ Dajcie mi znać, czy nowa seria przypadła Wam do gustu i koniecznie napiszcie, jakie książkowe bohaterki najbardziej Was irytowały :)
Miłego i zaczytanego wieczoru!
Muminek

3 komentarze:

  1. Chyba jestem szczęściarą, bo żadnej z nich nie czytałam. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja się tam z Cath utożsamiłam, ale stało się tak prawdopodobnie z powodu dołku pokonkursowego, którego miałam podczas czytania. Nerd nerdem. Jedni są nimi bardziej,drudzy mniej.
    pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń

♥ Każdy komentarz motywuje mnie do dalszego blogowania
♥ Jeśli coś Ci się nie podoba - napisz, a ja postaram się to poprawić
♥ Pod komentarzem możesz zostawić link do bloga - chętnie zajrzę